O homeopatii, zdrowiu... i nie tylko.
Nierówność społeczna a zdrowie

To, w jakim społeczeństwie żyjemy, znacząco wpływa na nasze zdrowie. Zwracamy uwagę i badamy wiele pomniejszych czynników, jak np. palenie papierosów, nadużywanie soli. Umykają nam przy tym bardziej ważkie kwestie globalne. Jedną z nich jest właśnie nierówność społeczna. Problem ten pogarsza nie tylko zdrowie osób biednych, ale również bogatych. We wnikliwym wywiadzie z prof. Richardem G. Wilkinsem, brytyjskim epidemiologiem zajmującym się społecznymi uwarunkowaniami zdrowia, czytamy w sierpniowym dodatku do Newsweeka1:

EUROPA: Główna teza pańskiej książki brzmi: „Równość jest lepsza dla wszystkich”. Naprawdę dla wszystkich?
RICHARD WILKINSON: Jestem z wykształcenia epidemiologiem i przez długi czas zajmowałem się zależnością między wysokością zarobków w krajach rozwiniętych a stanem zdrowia. Okazało się, że tym, co się naprawdę liczy, nie jest poziom dochodów w danym kraju, ale to czy są one rozdzielane w miarę równy sposób, czy też nie. Możemy zarabiać dwa razy więcej, ale i tak statystycznie nie będziemy zdrowsi, jeśli nie żyjemy w miarę równym społeczeństwie. Potem odkryłem, że ta zależność nie dotyczy tylko zdrowia. Podobnie jest z długością życia, chorobami psychicznymi, przemocą, narkomanią, zabójstwami. I wcale nie chodzi o różnice rzędu 10 czy 20 proc. To są różnice ogromne. Jeśli porównamy najbardziej nierówne społeczeństwa do tych w miarę równych, zobaczymy, że w tych pierwszych jest dziesięć razy więcej morderstw i trzy razy więcej chorób psychicznych. Prawdopodobieństwo, że znajdziemy się w więzieniu, jest sześć razy wyższe. Że zapadniemy na kliniczną otyłość – trzy razy wyższe. Podobnie z poziomem analfabetyzmu. Jednym słowem: jeśli chce się pan dowiedzieć, dlaczego jakiś kraj radzi sobie lepiej od innego, niech pan zacznie od sprawdzenia poziomu nierówności.

Wilkinson podkreśla, że większy wpływ od samej sytuacji ma to, jak ją odbieramy - nasza jej interpretacja. W nierównych ekonomicznie społeczeństwach rośnie niszcząca presja na rywalizację oraz pogłębia się izolacja i poczucie osamotnienia. Od pewnego poziomu zamożności materializm przestaje przynosić szczęście i zadowolenie, a wręcz prowadzi do ich obniżenia. Dodatkowy dochód przestaje dawać satysfakcję, a raczej rodzi narastające problemy. To stres (a więc psychika) staje się głównym czynnikiem patogennym najczęstszych chorób, nie zaś bakterie, wirusy czy niezdrowa dieta.

Doszliśmy do punktu, w którym dla zapewnienia zdrowia nie wystarczy mechaniczno-kliniczne przebadanie skuteczności środków chemicznych. One nie są bowiem w stanie przeciwstawić się globalnie narastającej epidemii chorób przewlekłych. Choroby te są nieuleczalne, a dożywotnie ich zaleczanie nie tylko wiąże się z wysokimi kosztami i osłabieniem organizmu poprzez działania uboczne lekarstw. Wydaje się ono stwarzać złudzenie, że nie ma potrzeby podejmowania innych działań, że tak jak jest, jest wszystko w porządku. Badania profesora Wilkinsona uświadamiają nam, że zdecydowanie nie jest...


Przypisy:
1. Dodatek Europa, Newsweek, sierpień 2010: „Nierówność niszczy życie każdego z nas [↑wróć]
 
Informacje zawarte na stronach homeopathica.pl nie zastępują konsultacji medycznej, ani nie zwalniają z odpowiedzialności za swoje zdrowie.