Czy „ślachetne zdrowie” jest czymś istotnym? A co by było, gdyby się okazało, że źle rozumiesz pojęcie „zdrowie”? Czy w praktyce zmieniłyby się Twoje działania? Czytaj o tym, jak definiuje się zdrowie i co z tego (nie) wynika... |
| Czy powinniśmy bać się gorączki? |
|
Największym postrachem XXI wieku nie wydają się być wcale wojny, ale raczej ocieplenie. I nie tyle nawet ocieplenie w skali globalnej, ile ocieplenie organizmu, które popularnie nazywamy gorączką. Szczególnie blady strach pada na mamy, gdy ich pociechy gwałtownie zachorują i zagorączkują zarazem. Szybko sięgają wtedy do domowych apteczek, wyłuskując z nich popularne środki „na zbicie temperatury”. Przecież takie są tendencje, takie są reklamy... mruczą sobie przy tym w duchu. Rzadko która mama zastanawia się przy tym, że gorączka jest w istocie fizjologiczną reakcją obronną organizmu. Jest to najlepszy lek przeciwwirusowy, a przecież najczęstszymi infekcjami u dzieci są właśnie infekcje wirusowe. Na nic jednak racjonalne argumenty, gdy zapanuje strach. Jednak lęk matki jest zupełnie nieodpowiednim wskazaniem do farmakologicznego obniżania temperatury u dziecka. Poza tym przez ten lęk mama pozbawia dziecko emocjonalnego wsparcia, które jest mu szczególnie potrzebne w momencie choroby. Skąd się wziął taki powszechny strach przed podwyższoną temperaturą? Czy rzeczywiście należy się bać gorączki, a może jest ona właśnie przyjacielem chorego? Jaka jest istota tej popularnej przypadłości, z którą obchodzimy się często tak nonszalancko? A może zbyt pochopnie „zbijając gorączkę” właśnie szkodzimy pacjentowi? Gorączka jest objawem towarzyszącym człowiekowi od zarania dziejów w bardzo wielu chorobach. Lecz podkreślmy - jest jedynie objawem. Przez to, że występuje w tak wielu czasami rzeczywiście ciężkich chorobach, została z nimi skojarzona w zbiorowej świadomości. Spójrzmy jednak, co współczesna medycyna oparta na faktach mówi na temat gorączki. W znanym i cenionym piśmie Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego JAMA we wstępie do pracy przeglądowej „Leczenie przeciwgorączkowe; Przesłanki fizjologiczne, zastosowanie diagnostyczne i konsekwencje kliniczne”1 czytamy:
Wysoce zadziwiająca konkluzja! Dlaczego, skoro gorączka jest tak powszechnym objawem, przeprowadzono tak niewiele badań dotyczących wpływu jej obniżania na organizm? Prawdopodobnie dlatego, że tak jak to wspomnieliśmy, jest to objaw fizjologicznej obrony towarzyszący bardzo wielu chorobom, a medycyna zajmuje się bardziej leczeniem niż fizjologią zdrowienia. Organizm dzięki gorączce może zmieniać aktywność enzymów. Niektóre z tych białkowych cząstek po prostu przy podwyższeniu temperatury reagują szybciej, a więc np. bardziej efektywnie mogą wyłapywać bakterie. Dodatkowo temperatura wpływa na przepuszczalność frakcji lipidowej błon komórkowych. Mówiąc obrazowo - obniżając temperaturę, jakby ogłuszamy strażników i otwieramy wrota infekcji. Spójrzmy jak przedstawiono skuteczność obniżania gorączki we wspomnianym już artykule:
Czyli według medycyny opartej na faktach - wskazanie do obniżania podwyższonej temperatury w przypadku zapobiegania drgawkom nie zostało udowodnione. Pamiętajmy też, że środki przeciwgorączkowe (antypyretyczne) hamują reakcję zapalną! No dobrze, ktoś powie: ale gorączka może zabić! Nie nawołujemy do jej bagatelizowania jako objawu obronnego organizmu. Gorączka może towarzyszyć również poważnej chorobie i gdy się utrzymuje na pewno powinna być zdiagnozowana. Wcale jednak tak łatwo nie towarzyszy śmierci. Zacytujmy tu fragment z książki Kruchy dom duszy8 Jürgena Thorwalda opisującego w niezwykły sposób śmierć Lenina:
Mimo tak ciężkiego wyniszczającego stanu „wódz rewolucji” mógł przeżyć wiele miesięcy dzięki „fenomenalnej sile umysłu”, jak to określił wspomniany tutaj neurochirurg dr Foerster (jednak nie zauważył, że najwyraźniej to jej wypaczenie mogło być istotą chorobowych stanów Lenina). Zmarł dopiero, gdy jego temperatura osiągnęła 43°C - przy czym wcześniej występowały wymienione w tym fragmencie zaburzenia ośrodka termoregulacji. Z pewnością to nie gorączka była przyczyną jego chorób i śmierci, a jedynie towarzyszącym jej objawem. Wniosek nasuwa się jednoznaczny - problem nie leży w temperaturze i nie ma podstaw do walki z nią, bo ona nie jest przyczyną choroby. Często zaś może być kluczem do zdrowia. Daj mi gorączkę, a wyleczę twojego pacjenta. I rzeczywiście - w jednym ze współczesnych badań potwierdzono maksymę Hipokratesa. Lekarze obserwowali pacjentów przyjmowanych z zapaleniem płuc do szpitali Hull & East Yorkshire Hospitals NHS Trust9. Okazuje się, że 1/3 tych, u których temperatura była poniżej 36°C, zmarła w ciągu 30 dni od początku choroby, zaś z pozostałych 82% przeżyło. Najciekawsza obserwacja jest taka, że spośród pacjentów, u których temperatura wynosiła około 40°C, przeżyli wszyscy! Podobne studium przeprowadzono w 2005 roku na Uniwersytecie w Miami10. 82 pacjentów Oddziału Intensywnej Terapii podzielono na dwie grupy: tych, u których „zbijano gorączkę” i tych, których organizmom nie dawano tak działających leków. Studium musiano przerwać, bo jak wyjaśnia prowadzący badanie Carl Schulman: „Mieliśmy 7 przypadków zgonów w grupie ze standardową terapią, a tylko jeden tam gdzie 'pozwoliliśmy' na naturalny przebieg gorączki”. A więc może to zabija właśnie obniżanie gorączki i hamowanie reakcji zapalnej? Może często lepiej zdać się na siły własne organizmu, które zawiadują mechanizmami mającymi za sobą setki tysięcy lat ewolucji? Nie powinniśmy też zapominać, że układ nerwowy jest nierozerwalnie połączony z układem odpornościowym. Nawet oba określa się jedną, wspólną nazwą: układ psychoneuroimmunologiczny. Oznacza to, że aktywność jednego ma wzajemny wpływ na drugi. Podwyższona temperatura (fala ciepła) często nie jest tylko prostym sposobem zwalczania infekcji, ale może służyć przestrojeniu całego organizmu. I jest to najważniejszy powód, dla którego nie powinniśmy jej pochopnie obniżać, a w większości przypadków wystarczy zastosować leki homeopatyczne, by pomóc organizmowi w wykorzystaniu stanu chorobowego do wewnętrznej transformacji. A jakiego leku użyć? Otóż to - w homeopatii praktycznie każdy z leków może podziałać na gorączkę. Ponieważ leki działają poprzez organizm i tak jak wiele przyczyn zewnętrznych kojarzymy z gorączką, tak samo wiele stanów wewnętrznych, na które działają leki, może do niej prowadzić. Dlatego też w homeopatii nie ma specyficznych objawowych leków przeciwgorączkowych, ani badań bazujących na spłyceniu problemu - organizm jest bowiem całością, a gorączka jedynie jednym z przejawów jej funkcjonowania. Podsumowując temat można powiedzieć, że z dostępnych badań i obserwacji klinicznych medycyny konwencjonalnej coraz wyraźniej widać, iż obniżanie gorączki najczęściej ma niewiele wspólnego ze zdrowiem. Czy jednak przekona to społeczeństwo zapatrzone w reklamy sugerujące co innego? Przypisy: 1. Leczenie przeciwgorączkowe, Przesłanki fizjologiczne, zastosowanie diagnostyczne i konsekwencje kliniczne, Plaisance KI, Mackowiak PA. JAMA-PL, wrzesień 2000, rocz. 2, nr 9 [↑wróć] 2. Hirtz DC. Generalized tonic clonic and febrile seizures. Pediatr Clin North Am. 1989;36:375-382. [↑wróć] 3. Berg AT. Febrile seizures and epilepsy: the con¬tributions of epidemiology. Pediatr Perinatal Epi-demiol. 1992;6:145-152. [↑wróć] 4. Lessell S, Torres JM, Kurland LT. Seizure disorders in a Guamanian village. Arch Neurol. 1962;7: 37-44. [↑wróć] 5. Aicardi J. Febrile convulsions. In: Aicardi J, ed. Epilepsy in Children, 2nd ed. New York, NY: Raven Press; 1994:253-275. [↑wróć] 6. Lennox-Buchthal MA. Febrile Convulsions: A Reappraisal. Amsterdam, the Netherlands: Elsevier Science Inc; 1973:1-138. [↑wróć] 7. Rosman NR Febrile convulsions. In: Mackowiak PA, ed. Fever: Basic Mechanisms and Management. 2nd ed. Philadelphia, Pa: Lippincott-Raven Publish¬ers; 1997:267-277. [↑wróć] 8. Kruchy dom duszy, Jürgen Thorwald, Wydawnictwo Literackie, 2010 [↑wróć] 9. Fever as nature’s engine. Some clinical data, Gavin Barlow, BMJ 2010; 340:c905 [↑wróć] 10. Surgical Infections. The Effect of Antipyretic Therapy upon Outcomes in Critically Ill Patients: A Randomized, Prospective Study, Carl I. Schulman, Surgical Infections. December 2005, Vol. 6, No. 4: 369-375 [↑wróć] |
